Odkryj sekret tanich owoców w Biedronce - młodzież oszaleje!
30 maja 2023 Tanie owoce w Biedronce - przewodnik dla młodzieży Cześć, młodzi owocowi eksploratorzy! Mam dla Was pewne odkrycie, które zrewolucjonizowało moje codzienne zakupy. Tak...
"No dalej mamo, dasz radę. Jesteśmy już prawie na szczycie wzgórza. Spróbuj przeskakiwać z nogi na nogę jak kozica górska, żeby było łatwiej". Te słowa zachęty pochodzą od mojego syna, gdy biegnie obok mnie na naszym cotygodniowym wspólnym niedzielnym porannym biegu. Od dołączenia do lokalnej grupy biegowej w kwietniu, przez ukończenie mojego pierwszego biegu na 5 km w maju, a następnie mojego pierwszego biegu na 10 km we wrześniu, mój związek z bieganiem zmienił się z całkowicie obcego na taki, który teraz kocham, a jeszcze bardziej teraz, gdy mogę dzielić go z moim synem. Finlay, jak większość innych 8-letnich chłopców, jest pełen energii, ma obsesję na punkcie wszystkiego, co ma ekran, myśli, że wie najlepiej, a czasami jest strasznie niepewny siebie i nie potrafi kontrolować swoich emocji. Jest aktywnym dzieckiem; gra w piłkę nożną 3 razy w tygodniu i codziennie pokonuje 40-minutową trasę do szkoły, ale mając wybór, najchętniej spędzałby całe dnie powoli zapadając się w kanapę, w pełni pochłonięty wirtualną rzeczywistością Minecrafta, od czasu do czasu wołając o jedzenie lub uciekając do toalety. Tak więc, kiedy ogłosił, że nie chce już iść na lekcję pływania w niedzielę, wiedziałem, że jeśli nie wymyślę alternatywnej aktywności fizycznej, zamieni ten wolny poranek w minuty gier. Niedzielne poranki w naszym domu wyglądają tak - mąż zabiera dwójkę dzieci na pływanie, a ja wychodzę pobiegać. Nie chciałam rezygnować z czasu spędzonego na bieganiu, żeby zostać w domu i patrzeć, jak Finlay gra w gry, więc dano mu wybór (bo wszystkie dzieci muszą czuć, że mają kontrolę, prawda?) - albo kontynuować pływanie, albo wyjść pobiegać ze mną. I jaki to był świetny wybór... dla nas obojga! Tak, jest sporo jęków, głównie jego, ale wtedy wszyscy jęczeliśmy trochę w pewnym momencie podczas biegu, prawda? Straciłem rachubę, ile razy miałem jęki w mojej głowie o byciu zbyt zimno, moje nogi bolą zbyt dużo, nie ma oddechu lub po prostu mówiąc sobie, aby zatrzymać lub zrezygnować, to część naturalnych procesów myślowych biegacza. Trzeba więc być na to przygotowanym i przypominać sobie, że one tylko wyrażają to, co większość z nas myśli - wszyscy wiemy, że dzieci są w tym genialne! Jeśli chodzi o bieganie z dziećmi, istnieje kilka kluczowych kwestii, które są niezbędne do budowania ich pewności siebie i miłości do sportu, a jednocześnie zapewniają, że biegają bezpiecznie i bez kontuzji. Zebrałam kilka wskazówek, dzięki którym, jeśli zdecydujesz się zabrać ze sobą dziecko na następny bieg, będzie on przebiegał tak gładko, jak to tylko możliwe. Pace not Race Dzieci nie mają pojęcia, jak nadawać tempo, jeśli chodzi o bieganie, jest dosłownie włącznik i wyłącznik, co oznacza, że kiedy po raz pierwszy zaczynają, mają tendencję do wyrywania się jak królik z pułapki na charty. Twoim zadaniem jest nauczenie ich, jak powstrzymać tę chęć sprintu i regulować sposób, w jaki biegają, aby nie wypaść zbyt szybko lub nie ryzykować zranienia się, szczególnie jeśli biegają poza drogami. Kiedy Finlay wyszedł na swój pierwszy bieg ze mną, wyrywał się z okrzykami "No dalej, powolny trenerze, nadążaj", bo dla niego bieganie to przede wszystkim wygrana. Większość dzieci ma doświadczenie z bieganiem z tego, czego nauczyły się na lekcjach wychowania fizycznego w szkole; biegają tak szybko, jak tylko mogą na bieżni, aby zająć pierwsze miejsce i pokonać kolegów z klasy. Teraz zdał sobie sprawę, że w tego typu biegach nie chodzi o wygraną, on nie rywalizuje ze mną, on biega ze mną i jesteśmy zespołem. Przyjąłem postawę mówienia mu, żeby zwolnił, bo nie nadążam, co jak się okazuje było prawdą, ale chodziło mi o to, że aby dobiegł do końca naszej trasy biegowej, musiałby trochę zmniejszyć gaz. Nawet po jakimś miesiącu jego biegania, wciąż muszę mu przypominać, żeby zwolnił tempo, zwłaszcza na wzgórzach i leśnych ścieżkach usianych korzeniami drzew, gotowymi potknąć go w każdej chwili. Ale jest coraz lepszy, a co najważniejsze, rozumie powody, dla których musi zwolnić. Teraz biegnie obok mnie, zamiast pędzić z przodu, i to on przypomina mi, żebym zwolnił na dole wzgórza i oszczędzał energię na ostatni odcinek. W rzeczywistości zamienia się w małego trenera biegania i bardzo szybko daje mi do zrozumienia, gdy zaczynam jęczeć lub gdy idę za szybko. Wszyscy wiemy, jak ważne jest utrzymywanie odpowiedniego nawodnienia, zwłaszcza podczas ćwiczeń, więc zabranie ze sobą butelki z wodą podczas biegania z dzieckiem jest absolutną koniecznością. Upewniam się, że na każdym postoju oboje wypijemy po małym łyku wody. Zniechęcaj dziecko do brania ogromnych łyków, ponieważ nie ma nic gorszego niż uczucie wody chlupoczącej w brzuszku podczas biegu, a poza tym chcesz uniknąć konieczności zatrzymania się na siusiu w krzakach! Uważam, że jedna butelka dla nas dwojga jest więcej niż wystarczająca i oznacza, że nie musi nic nosić ze sobą, co daje mu jedną rzecz mniej do jęczenia! Bądź pozytywny Ważne jest, aby pamiętać, że jesteś dla swojego dziecka wzorem do naśladowania, więc jeśli zobaczy, że uprawiasz sport, zdrowo się odżywiasz i ogólnie jesteś szczęśliwy, optymistyczny i pełen energii, ono też będzie chciało być takie. Z mojego własnego doświadczenia wynika, że odkąd zaczęłam biegać, zarówno mój syn, jak i córka zaczęli podejmować więcej aktywności fizycznych, przyzwyczaili się do nich i cieszą się nimi. Może to zupełny przypadek, ale widząc, jak bardzo byli ze mnie dumni, kiedy ukończyłem swoje pierwsze 10 km, dopingując mnie z boku, z roześmianymi twarzami i ciesząc się na widok mojego medalu, jasne jest, że zaszczepiam w nich trochę tej postawy "can do". Dzieci potrzebują zachęty i zawsze będą osiągać lepsze wyniki, jeśli usłyszą pozytywy, a nie negatywy. Kiedy biegasz z dziećmi, ważne jest, aby skupić się na tym, co robią dobrze, i ostrożnie dobierać słowa. Sugeruj, jak mogą sobie ułatwić bieganie, ale nie mów im, że robią coś źle - nikt nie lubi, gdy mu się to mówi! Nigdy wcześniej pozytywność biegania nie była dla mnie bardziej oczywista niż w tę niedzielę, która właśnie minęła. Finlay był niewiarygodnie niechętny, żeby iść biegać, wlókł się jak na szpilkach, ubierał się, jęczał o wszystko i już zdecydował, że będzie do niczego i będzie potrzebował wielu przystanków. Próbował też zmieścić się w odrobinie pracy domowej z kreatywnego pisania przed wyjściem i mieliśmy łzy, napady złości i poważne negatywne nastawienie do faktu, że nie mógł tego zrobić, ponieważ był kiepski w pisaniu. Oboje czuliśmy się na siebie obrażeni, nastrojeni i kompletnie niezmotywowani. Ale będąc dobrym wzorem do naśladowania, do którego aspiruję, nalegałem, abyśmy nadal chodzili na nasze biegi, wiedząc, jak bardzo może to poprawić nastrój. I nie myliłam się. Finlay po naszej 5-kilometrowej wycieczce po lesie był zupełnie innym dzieckiem niż to, które wyszło z domu tego ranka. Uśmiechał się, był pełen energii, gadał dziesięć do tuzina o tym, jak dobrze mu poszło, jak nie jęczał, jak dobrze się czuł i jak dobrze się bawił. A jakby tego było mało, usiadł sobie przed zeszytem z pracą domową i dokończył pisanie bez pytania. Kiedy skończył, spojrzałem na to, co napisał i było to niesamowite. Zdania przed biegiem były krótkie, do rzeczy, bardzo proste i pospieszne, natomiast te, które napisał po biegu, były trzy razy dłuższe, używał o wiele bardziej kreatywnego języka, a pismo było staranniejsze, co wskazywało na to, że bardziej się postarał. Szczerze mówiąc, różnica była niesamowita, a wszystko dlatego, że wyszedł na zewnątrz i trochę poćwiczył. Wyznacz cele Wszyscy lubimy wiedzieć, że jesteśmy w czymś lepsi i nie inaczej jest z dziećmi - pomyśl tylko, jak bardzo się cieszą, gdy dostają w szkole naklejkę! Usiądź z dzieckiem i wymyślcie kilka celów, które oboje chcielibyście osiągnąć. Finlay zdecydował, że chciałby spróbować i zmniejszyć liczbę przystanków, które mamy, a ja chciałabym zrobić to w nieco szybszym czasie, co teoretycznie powinno iść w parze. Nasz plan polega na tym, by co tydzień pokonywać tę samą trasę (to niecałe 5 km, które oboje lubimy, bo to dobre połączenie jazdy w terenie i po drogach) i za każdym razem zmniejszać liczbę przystanków o 1. W tym tygodniu mieliśmy 6 przystanków, więc w przyszłym tygodniu zmniejszymy to do 5 i tak dalej. Opracowaliśmy już, gdzie będą nasze przystanki, co pomaga nam ustalić konkretny punkt orientacyjny, do którego będziemy dążyć, a teraz, gdy Finlay przebiegł trasę kilka razy, może ją sobie lepiej wyobrazić i ma pewność, że może ją osiągnąć. Niezależnie od celów, jakie sobie stawiasz, musisz pamiętać, by wyznaczać tylko te realistyczne i mieć na uwadze fakt, że to tylko dzieci. Pchanie dziecka zbyt daleko, zbyt wcześnie, spowoduje tylko łzy, lub co gorsza, kontuzje. Śledź postępy Po wyznaczeniu celów, aby zobaczyć postępy, konieczne jest ich śledzenie. Używam aplikacji Strava na moim telefonie, aby rejestrować odległość i czas, a także kreślić mapę trasy. Finlay uwielbia sprawdzać to na koniec i zobaczyć, czy pobiliśmy nasze wyniki z poprzedniego tygodnia. Daje ci nawet małe trofea i medale, jeśli osiągnąłeś osobisty rekord, a on uwielbia sprawdzać, czy ktoś dał nam kciuka w górę - cóż, wszyscy lubimy podnosić sobie morale, prawda?! Nosi również mój stary Fitbit Flex, aby mógł śledzić, ile kroków zrobił i nie kocha niczego bardziej niż wiedząc, że jest na krzykliwej 5 i wciąż jest tylko 11 rano. Rób zdjęcia, zapisuj swoje statystyki, a nawet zachęcaj swoje dziecko do prowadzenia dziennika biegowego, aby mogło zobaczyć, jak dobrze sobie radzi. Zabawa Ważne jest, aby bieganie stało się dla dzieci zabawą, jeśli chcesz, aby nadal to robiły. W momencie, gdy staje się ono nudne, zbyt trudne lub staje się czymś, co "muszą" robić, tracisz je. Piękne jest to, że dodając do biegu elementy zabawy, włączasz do niego małe ćwiczenia, które podnoszą poziom sprawności fizycznej, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Mamy szczególną grę, w której próbujemy wepchnąć się nawzajem w końską kupę. Wiem, że to brzmi obrzydliwie, ale dzieci uwielbiają wszystko, co ma związek z kupą, prawda, a co to jest odrobina końskiej kupy na twoim trenerze, jeśli oznacza to dobrą zabawę, trochę chichotu i pozwala ci dalej biegać. Jest też pewien dom, obok którego biegniemy, gdzie ze ściany wydobywa się para z otworu wentylacyjnego grzejnika, który lubimy udawać, że jest smokiem i musimy przebiec obok niego tak szybko, jak się da, aby nie dopadł nas jego oddech - to świetne rozwiązanie na krótki, ostry trening interwałowy. Czasami kopiemy skorupy szyszek i szyszki sosnowe lub próbujemy omijać liście, a jeśli na ziemi są kałuże, to jeszcze lepiej! Rozmowa Dzieci, a w szczególności chłopcy, mogą mieć trudności z otwarciem się i mówieniem o swoich uczuciach, ale odkryłam, że bieganie stanowi idealną platformę, aby to zrobić. Ponieważ są one koncentrując się na czymś fizycznym, pozwala wszelkie bariery psychiczne lub rozproszenia, aby otworzyć się i można zauważyć, że rozmowa jest bardziej zrelaksowany i bardziej otwarte. To znaczy, nie mówię, że Finlay wyszedł z jakimiś wielkimi objawieniami, kiedy biegaliśmy, to ma tendencję do bycia głównie o tym, co zamierzamy zbudować w Minecraft następnym razem i co planuje zrobić z resztą swojej niedzieli (ummmm Minecraft, być może?), ale to przyjemność rozmawiać z nim, faktycznie cieszę się naszymi pogawędkami i widzę przebłysk uprzejmego młodego człowieka, na którego zaczyna wyrastać. Nie ma w tym żadnej postawy, żadnego przewracania oczami czy dąsania się, tylko urocza pogawędka o nieistotnych bzdurach. Nie tylko pomaga to budować ufne relacje między nami, ale z bardziej praktycznego punktu widzenia rozmowa podczas biegu pomaga regulować oddech i odciąga nasze myśli od faktu, że biegniemy. Przebywanie na zewnątrz bez ekranów, bez kłopotów z pracą domową, bez ograniczeń związanych z koniecznością zrobienia pewnych rzeczy do określonej godziny, pozwala na całkowitą wolność, którą dzieci uwielbiają. Jak często jako dorosły znajdujesz się mówiąc do swojego dziecka "Muszę to zrobić" lub "Poczekaj chwilę", kiedy próbuje Ci coś powiedzieć? Wszyscy jesteśmy winni bycia zbyt zajętymi, by słuchać, ale z bieganiem nie ma nic z tego, chodzi o spędzanie czasu razem, słuchanie i cieszenie się wzajemnie swoim towarzystwem. Co może być lepszego w budowaniu związku niż to?! Jestem bardzo wdzięczna, że mamy ten czas razem i naprawdę czekam na te niedzielne poranne biegi. Finlay dołączył również do szkolnego klubu biegowego w porze lunchu i widać po jego smukłej sylwetce, bezgranicznej energii i nogach długich jak pachy, że został stworzony do biegania. Mam też nadzieję, że w którymś momencie znów zabiorę na trening moją 6-letnią córkę.